13 sie 2018

W poszukiwaniu lokalizacji tuneli ucieczkowych

W sobotę 11 sierpnia teren byłego obozu jenieckiego w Szubinie odwiedził z ekipą TVP Lublin Pan Adam Sikorski - historyk, dziennikarz, reżyser, scenarzysta, poeta i kierowca rajdowy - telewidzom, a w szczególności pasjonatom historii, znany jako autor popularnego programu o tematyce historycznej pt.: „Było, nie minęło - Kronika Zwiadowców Historii”. Podczas przeprowadzonych w tym dniu sondażowych badań archeologicznych powstał kolejny odcinek jego programu poświęcony ucieczkom z Oflagu XXI-B i Oflagu 64, którego emisja przewidziana jest już we wrześniu br. W poszukiwaniu pozostałości tuneli ucieczkowych wykonane zostało badanie gruntu w zachodniej części byłego obozu za pomocą georadaru. Badania przeprowadził Pan Dariusz Szymanowski, geodeta, prezes Stowarzyszenia "Wizna 1939". Nadzór archeologiczny z ramienia Muzeum Ziemi Szubińskiej prowadził archeolog Robert Grochowski. Przebieg prac relacjonuje film oraz obszerna relacja fotograficzna do obejrzenia w galerii itvszubin.

Czego poszukiwaliśmy?

Poniżej przedstawiono plan obozu jenieckiego Oflag 64 naszkicowany na podstawie zdjęcia lotniczego wykonanego przez Wywiad Brytyjski prawdopodobnie w maju 1944 r. Budynki oznaczone na czerwono nie istnieją, zaś budynki oznaczone na zielono stoją na swoim miejscu, lecz przez lata powojenne były przebudowywane. Wewnątrz obozu w różnych okresach wydzielone strefy niedostępne dla jeńców, na przykład budynek (8), w którym mieszkali jeńcy sowieccy był odseparowany od reszty budynków, z kolei na przykład kaplica (6) była niedostępna przez pewien czas dla jeńców Oflagu XXI-B w tzw. „okresie pilotów RAF ze względu na podejmowane z niej próby ucieczek. Żółtymi strzałkami oznaczono potencjalne lokalizacje tuneli, których poszukiwaliśmy.


By zapobiec ucieczkom we wrześniu 1942 r. Niemcy zainstalowali podziemne mikrofony, których rozlokowanie nie było znane jeńcom. Tzw. przeciwtunelowe rowy wykopano pomiędzy dwoma barakami ulokowanymi na wzgórzu, jak również pomiędzy ogrodzeniem ostrzegawczym. Komitet ucieczkowy popierał kopane jesienią tzw. „blitz tunnels”, dlatego że możliwe było szybkie ich ukończenie oraz podjęcie ucieczki przed nastaniem zimowej pogody, która znacząco zmniejszała szanse powodzenia dalszej ucieczki albo kopane zimą, dłuższe i bardziej pracochłonne tunele, które planowano wykorzystać w celu masowej ucieczki wiosną. Od września do listopada 1942 r. pracowano nad tzw. blitz tunnelslightning tunnels – błyskawiczne tunele – zazwyczaj krótkie, płytkie i proste w konstrukcji. Rozpoczęto kopanie trzech takich tuneli, z których dwa odkryto po miesiącu, w tym jeden w kaplicy pod głównym ołtarzem. Trzeci tunel, typu „kret” (mole tunnel), kopany był metodą rycia ok. 50 cm poniżej powierzchni z ogrodu znajdującym się w zachodniej części obozu, gdzie rosły wysokie rośliny (asparagus). Tunel drążony przez Thomasa D. Calnana, Iana Crossa, Roberta Kee był bez szalunku i wkrótce zawalił się, co sprawiło, że Calnan nieomal stracił życie.

Krótka charakterystyka tuneli ucieczkowych drążonych w Szubinie
  • Tunel Fanshave’a: wejście w jednej z dwóch toalet latryny po wschodniej stronie obozu (budynek 19); komora 4 x 1,5 x 1,8 m; kopany głębokości na poziomie 4,5 metra pod powierzchnią, ok. 9 metrów od wyjścia kopano pod kątem; wyjście przewidziano w redlinie pola ziemniaków 4,5 metra od ogrodzenia; pracę rozpoczęto w styczniu 1943 r.; zaangażowanych było 28 jeńców, podzielonych na trzy grupy – kopiący; wykonujących prace zabezpieczające – szalunek, oraz dystrybuujących  piasek; tunel miał wentylację oraz oświetlony był lampami olejowymi – paliwo margaryna; kierunek oznaczony na planie – domniemany.
  • Tunel Edge’a (Richard Edge and David Strong): wejście w jednej z dwóch toalet, w baraku po zachodniej stronie; kierowany  do lasu, miał elektryczne oświetlenie, 33 metry, 18 poza drutem, prace rozpoczęto w grudniu 1942 r., w prace zaangażowanych było 76 jeńców, potencjalna lokalizacja w miejscu nieistniejącego budynku 11 – tunel został odkryty przez Niemców.
  • Tunel Erica Williamsa (Cookhouse Tunnel): wejście pod nieczynnym bojlerem w kuchni, kopany w kierunku południowym; zalany przez wody gruntowe, w związku z czym projekt porzucono; prawdopodobnie zamierzano przekopać się na drugą stronę ulicy; po osuszeniu się tunelu wrócono do ponownego kopania, osiągnięto odległość terenu wokół baraku Rosjan, ucieczka innym tunelem w nocy 5/6 marca 1943 r. przerwała projekt. Potencjalną lokalizację wskazuje poniższy plan Oflagu XXI-B – wskazane miejsce tunelu (A) w rzeczywistości mogło zaczynać się z budynku (16), ponieważ w przyległej przybudówce budynku (3) znajdowały się prysznice. Pomysł kopania tego tunelu z oznaczonego miejsca wydaje się być dość absurdalny ze względu na konieczność drążenia pod ziemią bardzo długiego tunelu, dlatego uważam, że możliwa jest inna jego lokalizacja z pomieszczenia z kuchni w budynku (4). Przeczy temu jednak informacja z literatury anglojęzycznej o przerwaniu kopania wokół baraku Rosjan.


  • Tunel Pantona: wejście w jednej z latryn wewnątrz jednego ze skrajnych baraków na wzgórzu; w kierunku północnym; zalany; brak rzetelnej bardziej szczegółowej informacji o lokalizacji.
  • Tunel Asselina (Eddie Asselin): początek w publicznej latrynie po zachodniej stronie obozu (18), ostatnie miejsce w tylnym rzędzie w pobliżu pisuaru; komora robocza o wymiarach 4,5x3x1,8 m; wejście do tunelu właściwego piniowym włazem o głębokości 3 metrów o poziomu podłogi komory, wymiary tunelu właściwego: 60 x 60 cm, wyjście podprowadzono pionowo do wysokości ok. 1 metra poniżej poziomu. Przekopanie ostatniego metra zajęło ok. 3 godzin podczas gdy uciekinierzy czekali już w tunelu (23) i 10 w komorze – jest to jedyny tunel wykorzystany do ucieczki w Szubinie, w nocy 5/6 marca 1943 r uciekło 33 jeńców.
  • Tunel Cory’ego: kopany przez Amerykanów z budynku (10), brak charakterystyki, poza informacją o kierunku tunelu, komitet ucieczkowy zadecydował o zaprzestaniu przedsięwzięcia po rozstrzelaniu uciekinierów z Żagania. Początek tunelu Cory’ego znajduje się w miejscu obecnej szkoły Zakładu Poprawczego. Odkryto go podczas prac budowlanych i niwelacji terenu w 1969 roku. Część tunelu może być nadal możliwa do zlokalizowania na wysokości drogi gruntowej pokrywającej się ze zachodnią częścią ogrodzenia obozu.

 Zdjęcie z Gazety Pomorskiej z 1970 opisane: "W miejscu, w którym znajdował się niegdyś słynny tunel, którym uciekali jeńcy Oflagu XXIB wznoszą się mury nowoczesnej szkoły".

Co udało się zlokalizować:

Wyniki badań wskazują na obecność pod ziemią charakterystycznych anomalii gruntu w miejscu potencjalnych lokalizacji tuneli Asselina oraz Edge'a w pobliżu obecnego zachodniego ogrodzenia działki należącej do Zakładu Poprawczego. Obecność takich samych anomalii stwierdzono także po zewnętrznej stronie ogrodzenia (w czasie wojny teren ten znajdował się jeszcze w obrębie obozu) oraz stwierdzono je w kilku przekrojach, co może świadczyć o drożności potencjalnych reliktów tuneli ucieczkowych.  W najbliższym czasie w miejscu stwierdzonych anomalii mają zostać wykonane wykopy sondażowe, które pozwolą zweryfikować wstępną interpretację wyników sobotnich pomiarów georadarem i być może odkryć chociaż pozostałości drewnianego szalunku tuneli ucieczkowych kopanych w tym miejscu w czasie II wojny światowej. 






  
Wynik wskazujący anomalie gruntu na głębokości ok. 2 metrów


Wideorelacja itvszubin:


© Mariusz Winiecki

9 cze 2018

Visit to Poland by members of the French Association of Oflags IID-IIB-XXIB/Odwiedziny w Szubinie członków Francuskiego Stowarzyszenia Pamięci Oflagów IID-IIB-XXIB


W dniu 8 czerwca 2018 r. Szubin odwiedzili członkowie Francuskiego Stowarzyszenia Pamięci Oflagów IID-IIB-XXIB, potomkowie jeńców francuskich w niewoli niemieckiej w czasie II wojny światowej. Stowarzyszenie to zostało założone dla upamiętnienia niewoli francuskich oficerów w obozach jenieckich w Bornem Sulinowie, Choszcznie oraz w Szubinie. Grupie przewodził sekretarz generalny stowarzyszenia, pan Etienne Jacheet. Wśród gości był, pan Pierre Labbaye, jedyny członek stowarzyszenia, którego ojciec, kapitan René Labbaye, był więziony w szubińskim Oflagu XXIB. Grupa przybyła do Muzeum Ziemi Szubińskiej, gdzie zapoznała się z historią szubińskich obozów i zwiedziła nową odsłonę poświęconej im wystawy. Pod pomnikiem upamiętniającym obozy złożyli wiązankę kwiatów, po czym rozpoczynając od makiety zwiedzili teren byłego obozu, w tym ostatni barak oraz kaplicę. Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że wraz z grupą do Szubina przyjechał Pan Udo Schröder, którego dziadek Alfred Lenz, był pracownikiem administracji w obozie Oflag IID. Pracująć jako księgowy, wypłacał jeńcom żołd w formie pieniędzy obozowych, tzw. lagermarek.

On June 8th, 2018 Szubin was visited by members of the French Association of Oflags IID-IIB-XXIB, descendants of French POWs in German captivity during WWII. The Association was created to commemorate the captivity of French officers in Gross Born, Arnswalde and Schubin. The group was lead by the secretary-general of the French Association, Mr. Etienne Jacheet. One of visitor was Mr. Pierre Labbaye, the only member of the Association, whose father, captain René Labbaye was inprisoned at Oflag XXIB in Szubin. At first they have visited the Museum of Szubin, where the short lecture about the history of camps was given and they saw new exhibition dedicated to the camps. At the monument commemorating the camps, they laid a bouquet of flowers, and after that they walked around the former camp site. It is interesting to note that together with the group to Szubin have arrived Mr. Udo Schröder, whose grandfather, Alfred Lenz, was an administrative employee in the Oflag IID camp. He worked as an accountant, and his job was to pay to prisoners of war the lagergeld.









© Mariusz Winiecki

6 kwi 2018

Słowa mojego ojca: Kpt. Donalda B. Stewarta

Robert D. Stewart


Donald Stewart uzyskał stopień podporucznika Armii Stanów Zjednoczonych po ukończeniu West Point w 1940 roku. Został przydzielony do artylerii polowej w Fort Bragg w Północnej Karolinie. W 1942 r. został wysłany do Afryki Północnej, gdzie alianci otworzyli front zachodni przeciwko feldmarszałkowi Rommlowi i żołnierzom Afrika Corps. Jako kapitan dowodził baterią artylerii.

Kadet Donald B. Stewart (Stewart Family Archives).

Kiedy jego dowódca rozkazał mu rozmieścić baterię artylerii na wzgórzu 10 km przed amerykańskimi liniami na przełęczy Kasserine, sprzeciwił się (była to bardzo ryzykowna taktyka – nieodpowiednia dla artylerii).  Jego dowódca naciskał, żeby był posłuszny rozkazowi, grożąc w przypadku niewykonania zadania sądem wojskowym. Któregoś dnia zauważył w oddali szybko zbliżające się czołgi. Rozkazał otworzyć ogień. Czołgi szybko zbliżyły się do minimum zasięgu haubic, gdzie mający ich na muszce artylerzyści kontynuowali ogień. Kiedy skończyła się amunicja, chwycili broń i pobiegli w kierunku linii pozycji amerykańskich. Nie udało im się. Zostali opanowani i zdziesiątkowani. Mój ojciec stracił dziewięćdziesięciu ze stu dziesięciu żołnierzy. Po wojnie chciał, aby jego dowódca został postawiony przed sadem wojskowym, ale okazało się, że ten poległ na polu bitwy.

Starcie skończyło się szybko i z wyjątkiem sporadycznych odgłosów karabinów maszynowych wydawało się , że jest już po wszystkim. Kapitan Stewart i młodszy żołnierz leżeli płasko obok siebie na pustyni. Planowali poczekać aż Niemcy opuszczą pole i będą mogli wrócić do linii pozycji amerykańskich. Niemiecki żołnierz piechoty podszedł bliżej i zwrócił się do nich perfekcyjnie po angielsku: „Wiemy gdzie jesteście. Jeśli nie wstaniecie i nie poddacie się, obniżymy karabiny maszynowe i zastrzelimy Was”. Ojciec i młody żołnierz zostali wzięci do niewoli. W tamtym czasie nie wiedzieli, że Niemcy podczas pierwszych starć z Armią Amerykańską przywiązywali dużą wagę do pojmania amerykańskich żołnierzy. Za bohaterstwo w akcji pod obstrzałem w czasie bitwy na przełęczy Kasserine kapitan Stewart został odznaczony Srebrną Gwiazdą.

Kpt. Stewart w Afryce Północnej: "Tak, to jest mój dom" (Stewart Family Archives).

Jako jeniec wojenny został przetransportowany najpierw do Niemiec (Oflag IX A/Z w Rotenburgu nad Fuldą), a następnie do okupowanej przez Niemców Polski, gdzie większość niewoli spędził w Szubinie. W początkowym okresie niewoli, niemiecki komendant obozu oddelegował dwóch strażników, aby poinformowali go, że odbędzie podróż do Związku Radzieckiego w charakterze świadka w miejscu odkrytych masowych grobów. Odmówił nie chcąc brać udziału w nazistowskiej propagandzie. Strażnicy sumiennie przekazali jego odpowiedź, po czym wrócili uzbrojeni w bagnety by oświadczyć mu, że zgodnie z żądaniem odbędzie podróż do Rosji. Donald Stewart pojechał tam wbrew swojej woli. Poproszono go słowo honoru, że nie będzie podejmował prób ucieczek w trakcie podróży. Takie słowo byłoby sprzeczne z kodeksem honorowym, dlatego odmówił, podobnie jak zrobił to podpułkownik John Van Vliet Jr., także absolwent West Point i współjeniec wzięty do niewoli w Afryce Północnej w mniej więcej tym samym czasie. Kapitan Stewart i podpułkownik Van Vliet wyjechali z Rotenburga nad Fuldą do Lasu Katyńskiego.

 Kpt. Donald B. Stewart w Katyniu, trzeci z prawej (z profilu), maj 1943 (Stewart Family Archives).

Na miejscu grobów w Lesie katyńskim Kapitan Stewart i inni jeńcy zorientowali się, że są bacznie obserwowani.  Mając świadomość, że są fotografowani z ukrycia, wiedzieli, że nie mogą okazywać emocji, jak również zdawali sobie sprawę, że nie mogli dyskutować o swoich opiniach z obawy przed możliwością podsłuchania i nagrywania ich rozmów przez nazistów. Warunki były makabryczne – tysiące ciał w zaawansowanym stopniu rozkładu ułożonych jak drewno opałowe w kilku dużych rowach. Smród był uciążliwy. Kapitan Stewart został zmuszony do przejścia po zwłokach i wybrania jednego z ciał ofiar morderstwa do autopsji. Wszyscy jeńcy wojenni będący świadkami w tym miejscu zachowali spokój i doszli do tego samego wniosku – odpowiedzialność za tę zbrodnię ponoszą Sowieci. Stan mundurów i obuwia wskazywał, że były stosunkowo nowe. Wszystkie wycinki z gazet i listy znalezione przy ciałach miały daty, które potwierdzały, że Polacy zostali zamordowani gdy byli jeńcami w niewoli sowieckiej.

Po powrocie z Katynia ani Kapitan Stewart, ani podpułkownik Van Vliet nie wspominali o swoich spostrzeżeniach i doświadczeniach dotyczących wizyty w miejscu grobów w Lesie Katyńskim.

Kapitan Stewart był użytkownikiem kodu zarejestrowanym przez wywiad wojskowy. Listy, które pisał do rodziny z Szubina zawierały tajne informacje, które mogłyby być przydatne amerykańskiemu wywiadowi wojskowemu. W niektórych z tych listów komunikował, że Niemcy mają rację stwierdzając Sowiecką odpowiedzialność za Zbrodnię Katyńską.

Podczas pobytu w Szubinie, kapitan Stewart był odpowiedzialny za przechwytywanie i ukrywanie różnych przedmiotów wysyłanych przez wywiad, które mogłyby zostać wykorzystane przez jeńców, którzy pracowali przy planach ucieczek.  Żaden z ukrytych przez niego przedmiotów nigdy nie został znaleziony przez wielokrotnie przeszukujące obóz Gestapo, a za swój spryt i wysiłek w tym zakresie został odznaczony Brązową Gwiazdą.

Pod koniec wojny, kiedy Armia Czerwona zbliżała się od wschodu, a siły alianckie od strony zachodniej, stało sie bardziej oczywiste, że wojna zmierza ku końcowi. Przetrwanie nie było gwarantowane, a wyzwolenie przez Armię Czerwoną nie wchodziło w grę, ponieważ Sowieci prawdopodobnie zabiliby go z powodu jego wiedzy o Zbrodni Katyńskiej.

Oflag 64, styczeń 1944; od lewej: kpt. Donald B. Stewart, kpt. James Barker, por. William E. Rudell, ppor. Wilbur B. Sharpe, ppor. Joseph E. Seringer.

Po ewakuacji obozu w Szubinie jeńców podzielono na grupy. Jedna z grup składająca się z mniej zdrowych jeńców i kierowana przez ppłk. Van Vlieta podróżowała pociągiem ze Stolpe auf Usedom do Luckenwalde (Stalag III-A). Inna grupa, pod dowództwem kpt. Stewarta maszerowała dalej  Żadna z tych opcji nie była dobra. Alianci dysponowali myśliwcami dalekiego zasięgu umożliwiającymi ostrzał pociągów z broni pokładowej. Co do marszu, to była zima i ziemia była zamarznięta i było dużo śniegu. Obie grupy jednak dotarły do celu.


Donald Stewart i John Van Vliet Jr. zeznawali przed Komisją Maddena potwierdzając ich przekonanie, że Sowieci byli odpowiedzialni za Zbrodnię Katyńską. Donald Stewart i jego żona opuszczając Washington DC wieczorem po złożeniu zeznań zostali odprowadzeni na pociąg tak szybko, jak to możliwe, aby uniknąć rozmów z prasą.

Okładka Chicago Tribune Sunday Magazine (wydanie z 19 kwietnia 1970 r.).

Zgodnie z rozkazem Donald Stewart nie mówił o Katyniu (złamanie rozkazu, mogłoby skutkować pozbawieniem emerytury wojskowej). Rozkaz obowiązywał go również po przejściu na emeryturę w 1968 r. w stopniu podpułkownika. Rozkaz został ostatecznie odwołany kiedy w Chicago Tribune Sunday Magazine (wydanie z 19 kwietnia 1970 r.) ukazał się artykuł dotyczący Zbrodni Katyńskiej.  Pomimo, że nigdy nie powiedziano mu, żeby nie mówił o listach, które jako jeniec pisał do swojej matki – listach, które dawno temu zostały wyczyszczone przez użytkowników kodu wojskowego i cenzorów oraz dostarczone do matki – mój ojciec kiedy byłem dorastającym dzieckiem wspominał tylko o jednym liście. Był to list w którym zawarł kodowaną informację stwierdzającą, że twierdzenie Niemców o winie Sowietów za Zbrodnię w Katyniu są prawdziwe. Mówił mi o tym liście kilka razy, ale nigdy nie wspomniał, że był to list kodowany.

Klatka z taśm video zawierających wywiady z ppłk. Johnem Van Vlietem, Jr. i kpt. Donaldem B. Stewartem, 1980. 

Długo po zakończeniu wojny, w roku 1980, pewien magistrant przeprowadził wywiady z Donaldem Stewartem Johnem Van Vlietem Jr nagrany na taśmę video. Taśmy te są znane jako wywiady Towersa. W wywiadach tych obaj przypisali Sowietom winę za zamordowanie polskich oficerów. Istotnym ujęciem w nagraniu Towersa jest moment, w którym Stewart pokazuje buty, które miał ubrane podczas swojej podróży do Katynia w 1943 r. Omawia zużycie jego obuwia i zwraca uwagę, że mundury i buty polskich oficerów były w stanie stosunkowo nowym, co oznacza , że zostali zamordowani we wczesnym okresie ich niewoli w 1940 r. , kiedy to byli w niewoli sowieckiej. Donald Stewart powiedział: „Kiedy chodziłem po ciałach zamordowanych w Katyniu, zdałam sobie sprawę, że chociaż mój kraj może przegrać niektóre bitwy, nie może sobie pozwolić na przegraną w wojnie”.

Krzyż Oficerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej przyznany pośmiertnie kpt. Donaldowi Stewartowi, Warszawa, Belweder, 8 kwietnia 2015.

Ze względu na ich wytrwałość w głoszeniu prawdy o Zbrodni Katyńskiej w 2014 r. Donaldowi Stewartowi i Johnowi Van Vlietowi Jr. przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego został nadany tytuł Amicus Veritati (Przyjaciel prawdy). Oficerowie byli pierwszymi laureatami tej nagrody.


W 2015 roku podczas ceremonii w Belwederze Prezydent RP Bronisław Komorowski za odznaczył pośmiertnie Johna H. Van Vlieta Jr. oraz Donalda B. Stewarta za ich działania związane z Katyniem przyznając im Krzyż Oficerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. 

Robert D. Stewart, najstarszy syn kpt. Donalda Stewarta, uroczystość odsłonięcia tablicy upamiętniającej ppłk Johna H. Van Vlieta Jr. i kpt. Donalda B. Stewarta, 11 kwietnia 2015.

Ponadto , w 2015 r. w Szubinie w miejscu byłego obozu jenieckiego Oflag 64 została odsłonięta tablica. Upamiętnia ona podróż Donalda Stewarta i Johna Van Vlieta Jr. do Lasu Katyńskiego gdzie byli świadkami ekshumacji polskich oficerów i fakt, że po powrocie, z Oflagu 64, w sposób tajny przekazali w 1943 r. i ponownie w 1944 r. rządowi Stanów Zjednoczonych swoje ustalenia odnośnie sowieckiej odpowiedzialności za zbrodnię  na polskich oficerach. Rząd Stanów Zjednoczonych nigdy nie przyznał, że wiedział w 1943 roku, że Sowieci byli winni tej zbrodni.  Komunikaty wysłane przez Stewarta i Van Vlieta dowodzą czego innego.



© 2018 Robert D. Stewart
Copyright © for the Polish translation by Mariusz Winiecki 

5 kwi 2018

Words from My Father: Captain Donald B. Stewart

by Robert D. Stewart


Donald Stewart was awarded a commission as a Second Lieutenant in the United States Army after graduating from West Point in 1940. He was assigned to the field artillery at Fort Bragg, North Carolina. In 1942, he was deployed to North Africa as the Allies opened a western front against Field Marshal Rommel and the Afrika Corps. As a Captain, he was in command of an artillery battery.

Cadet Donald B. Stewart (Stewart Family Archives).

Eventually his commanding officer ordered him to deploy his artillery battery on a hill six miles (10 kilometers) out in front of the American lines at Kasserine Pass. He objected (this was a very risky ploy – unsuitable for artillery). His commanding officer insisted he obey the order, under risk of a Court-Martial in a war zone if he failed to do so. He deployed his battery as ordered. One day he observed Panzers in the distance, approaching very quickly. He gave orders to open fire. The Panzers approach soon brought them within the minimum range of the Howitzers, at which point the artillerymen barrel-sighted the guns and continued to fire. When they ran out of shells, they hooked the guns to the trucks and made a run for the American lines. They didn’t make it. They were overrun and shot up pretty badly. My father lost 90 out of 110 men. After the war, he wanted to have his commanding officer prosecuted in a Court-Martial, but discovered that he had been killed in action.

The encounter ended quickly, and seemed to be over except for some sporadic machine gun fire. Captain Stewart and a young soldier next to him were lying flat on the desert floor. Their plans were to wait for the Germans to leave the area, and then make their way to the American lines. A German infantryman walked up to them, and spoke in perfect English, “We know where you are. If you do not get up and surrender, we will lower the machine guns and shoot you.” He and the young soldier were taken prisoner. What they did not know at the time was that the Germans had placed great value on capturing American soldiers in their initial engagements with the American Army. Captain Stewart was awarded the Silver Star for his actions under fire during the Battle of Kasserine Pass.

Capt. Stewart in North Africa: "Yes, this is my house" (Stewart Family Archives).

His initial transit as prisoner of war took him to Germany (Oflag IX A/Z at Rotenburg an der Fulda), and eventually to Poland where he spent most of his time as a POW at Szubin in German occupied Poland. Early in in his captivity, the German Commandant sent two camp guards to inform him that he would be traveling to Russia, where he would function as a witness in an area where mass graves had been discovered. He refused, not wanting to be part of Nazi propaganda. The guards dutifully reported his response. The guards returned with bayonets attached, and informed him that he would travel to Russia as demanded. Donald Stewart journeyed to Russia against his will.  He was asked to give his word that he would not attempt to escape during the journey. To promise not to escape would have been a violation of the Code of Conduct.  He refused, as did Lt. Col. John Van Vliet Jr., a fellow POW at Oflag 64 and a fellow graduate of West Point, who was captured in North Africa at approximately the same time.  Captain Stewart and Lt. Col. Van Vliet Jr. traveled together from Rotenburg an der Fulda to the Katyn Forest.

 Capt. Donald B. Stewart at Katyn, third from right (in profile), May 1943 (Stewart Family Archives).

While at the Katyn Forest burial site, Captain Stewart and the other POWs realized that they were being watched very carefully. Because of German photographers hidden about the premises, they knew they could show no emotion, and also realized that they could not discuss their opinions for fear of being overheard and having their conversations recorded by the Nazis. The conditions were gruesome – thousands of corpses in advanced stages of decay stacked like firewood in several large trenches. The stench was oppressive. Captain Stewart was forced to walk on the dead in one of the graves, and was ordered to choose one of the murder victims to be autopsied. All POWs maintained their composure and all POWs arrived at the same conclusion – the Soviets were responsible for the murders. The condition of the uniforms, the boots, were new.  All of the newspaper clippings and letters had dates that corroborated that the Soviets had been holding the Polish as captives when they were murdered.

Upon returning from Katyn, neither Captain Stewart nor Lt. Col. Van Vliet Jr., mentioned anything about their observations and experiences during their visit to the Katyn Forest Burial Site.

Captain Stewart was a code user registered with military intelligence. Letters that he wrote home to family while at Szubin secretly contained information that would be of use to American military intelligence. In some of these letters, he communicated that the German claims that the Soviets were responsible for the Katyn Massacre were correct.

While at Szubin, Captain Stewart was in charge of caring for and hiding various items that could be used by the prisoners who were working on escape plans. He was awarded the Bronze Star for his clever efforts. None of his hidden items were ever found, even when searches were conducted by the Gestapo.

Late in the war, as the Red Army approached from the east, and the Allied Forces advanced from the west, it was apparent that the war would soon end. Survival was not guaranteed. Being liberated by the Red Army was not an option, since the Soviets would likely kill him because of his knowledge of the Katyn Massacre.

Oflag 64, January 1944;l-r: Capt. Donald B. Stewart, Capt. James Barker, 1st Lt William E. Rudell, 2nd Lt Wilbur B. Sharpe, 2nd Lt Joseph E. Seringer.

When the camp at Szubin was evacuated, the POWs were split into two groups. One group containing the least healthy prisoners was headed by Lt. Col. Van Vliet and traveled by train from Stolpe auf Usedom to Luckenwalde. The other group, headed by Captain Stewart, marched out. Neither option was good. The Allies had long range fighters that would make strafing runs on trains. As to the march, it was winter – the ground was frozen and there was snow. Both groups reached their destinations.


Donald Stewart and John Van Vliet Jr. testified at the Madden Commission confirming their beliefs that the Soviets were responsible for the Katyn Massacre. Congressman Dondero, who had nominated Donald Stewart for an appointment to West Point, was a member of the Madden Commission. Donald Stewart and his wife left Washington, DC that evening after his testimony was completed. They were put on a train to get them out of the area as quickly as possible to prevent the press from talking to him.

April 19, 1970 edition of the Chicago Tribune Sunday Magazine.

Under orders not to talk about Katyn, Donald Stewart did not talk about Katyn (violating the orders not to talk could have cost him his military pension). The orders remained in effect even after he retired in 1968 as a Lieutenant Colonel. The orders were finally rescinded after the Katyn Massacre was a feature story in the April 19, 1970 edition of the Chicago Tribune Sunday Magazine. However, he was never told not to talk about letters that he had written as a POW to his mother – letters that had long ago been cleared by military code users and censors, and delivered to his mother. There is only one letter that my father, Donald Stewart, told me about when I was a child growing up. It was the code letter in which he stated that the German claims that the Soviets were responsible for the Katyn Massacre were correct. He told me about that letter several times, although he never mentioned that it was a code letter.

Still picture from the video tapes of interviews of Colonel John Van Vliet, Jr., and Capt. Donald Stewart, U.S. Army, German prisoners in World War II, relating to their participation in a German-organized committee to investigate the Katyn Forest massacre, 1980. 

Long after the war ended, in 1980, a graduate student conducted a video interview with Donald Stewart and John Van Vliet Jr. It is known as the Roy L. Towers interviews. Both men affixed the blame for the murders of the Polish officers to the Soviets. A key feature of the Towers video shows Donald Stewart holding the boots he wore while in the Katyn Forest in 1943. He discusses the wear and tear on his boots, and points out that the Polish officers’ uniforms and boots were in new condition – which means that the Poles were killed early in their captivity in 1940, when they would have been in Soviet custody. Donald Stewart said, “When I walked on the dead at Katyn, I realized that although my country might lose some battles, my country can never afford to lose a war.”

The Officer’s Cross of Merit of the Republic of Poland posthumously awarded to Capt. Donald Stewart, Warsaw, Belvedere, April 8, 2015.

Because of their continuing efforts to present the truth about the Katyn Massacre, Donald Stewart and John Van Vliet Jr. were recognized in 2014 as Amicus Veritati by the Polish Minister of Culture and National Heritage. The two officers were the first recipients of that award.

In 2015 at a ceremony in Warsaw at Belvedere, President Bronislav Komorowski posthumously awarded both Donald Stewart and John Van Vliet Jr. the Polish Officers Cross of Merit.

Robert D. Stewart, eldest son of Capt. Donald Stewart, unveiling of the Stewart/Van Vliet memorial plaque Szubin, April 11, 2015.

Additionally, in 2015 a plaque was erected in Szubin at the site of the Oflag 64 prison camp. The plaque commemorates the journey by Donald Stewart and John Van Vliet Jr. to the Katyn Forest where they would become witnesses and, upon their return to the camp, secretly report their determination of Soviet responsibility for the murders to the US government in 1943 and again in 1944.  The US government has never acknowledged that it knew in 1943 that the Soviets were guilty of the massacre. The communications from Stewart and Van Vliet prove otherwise.



© 2018 Robert D. Stewart

4 kwi 2018

Najpierw obowiązek: służba i niewola ppłk Johna H. Van Vlieta Jr.

John H. Van Vliet III


Słońce wschodzące rankiem 17. lutego 1943 r. ujawniło kolumnę niemieckich pojazdów opancerzonych, artylerii i piechoty poruszających się po drodze. Niemcy znajdowali się bezpośrednio pomiędzy grupą amerykańskich sił a ich celem. Amerykanie, 3. Batalion 168. Pułku Piechoty, otoczeni w pierwszej fazie bitwy na przełęczy Kasserine w Afryce Północnej przez siły Rommla, szukali możliwości odwrotu.

Kiedy bitwa się zaczęła batalion bronił Djebel Ksaira w pobliżu przełęczy Faid. Amerykanie całkowicie stępili atak, jaki przypuścili na nich Niemcy. Niemcy, nie mogąc "wykopać" Amerykanów z zajmowanych przez nich pozycji, ruszyli dalej odcinając i okrążając wszystkie siły amerykańskie broniące się w pobliżu przełęczy Faid. Kilka dni później mały lekki samolot zrzucił informację instruującą Amerykanów do wycofania się na linię pozycji aliantów. Noc była ich sprzymierzeńcem, przemierzali ciemności unikając niemieckich sił pancernych i o świcie dotarli bliżej ich celu, ale musieli stawić czoła Niemieckiej kolumnie.

Kadet John H. Van Vliet Jr.

Wyczerpani, głodni, spragnieni i pozbawieni przeciwpancernej broni żołnierze patrzyli jak niemieckie pojazdy pancerne wysuwają się z drogi i otwierają ogień. Bez żadnych możliwości powstrzymania czołgów Amerykanie widzieli jak bitwa zmienia się w obławę. Praktycznie wszystkie zaangażowane siły 168. Pułku Piechoty zostały przejęte. Dla podpułkownika Johna H. Van Vlieta Jr., dowódcy 3. batalionu, 17. lutego 1943 r. rozpoczął się okres niewoli znaczony nudą, głodem, trzema ucieczkami oraz, znacząco, wyjazdem do Katynia w celu obserwacji skutków zbrodni popełnionej przez Sowietów na tysiącach polskich oficerów.

John H. Van Vliet Jr., nazywany  też “Jack” albo “Van”, pochodził z rodziny wojskowej. Urodził się w Texas City, w stanie Texas i mieszkał w różnych bazach wojskowych i placówkach zagranicznych. W roku 1937, podobnie jak jego dziadek w 1840 i ojciec w 1913, ukończył West Point. Został skierowany do służby w piechocie. Podążał ścieżką kariery typową dla oficera piechoty, aż we wrześniu 1941 r. w cywilu udał się do Wielkiej Brytanii, by obserwować Armię Brytyjską i wziąć udział w organizowanych przez nią specjalistycznych kursach. Potem na krótko powrócił do Fort Benning jako instruktor w Szkole Piechoty by znów udać się do Wielkiej Brytanii, objąć dowództwo 3. Batalionu 168. Pułku Piechoty i poprowadzić go w inwazji w Afryce Północnej i bitwie o przełęcz Kasserine. Misja ta zakończyła się na równinie Afryki Północnej, kiedy to niemieckie siły przejęły kontrolę nad ich nowymi jeńcami wojennymi.

Niemcy przeszukali i rozbroili oficerów oraz żołnierzy „Sto Sześćdziesiąt Ósmego”. Świeżo upieczeni jeńcy wojenni zostali sformowani w kolumnę marszową i poprowadzeni drogą powrotną do przełęczy Faid. Wszyscy cierpieli z powodu pragnienia i dopiero pod koniec dnia odczuli ogromną ulgę mogąc się napić.

W pierwszym rzędzie od lewej: ppłk. Jack Van Vliet, por. Emanuel Robertson;
W drugim rzędzie od lewej: por. Al Casner, por. Woodley Warrick, por. Floyd Saxton.

Obozowe życie w Szubinie było uregulowane. Niemcy dwa razy dziennie wymagali stawiania się na apelu, zaś jeńcy wypełniali pozostałą część dnia przeróżnymi formami aktywności organizowanymi w strukturze dowodzenia ustanowionej przez nich samych. Oficerowie posiadający określoną wiedzę i umiejętności prowadzili zajęcia dydaktyczne dzieląc się nimi z pozostałymi jeńcami. Instrumenty muzyczne dostarczone przez YMCA pozwoliły sformować zespół muzyczny i orkiestrę. Toczono poważne dyskusje, które dotyczyły na przykład sposobu przedłużenia przydatności ograniczonej liczby ostrzy do golenia: czy faktycznie możliwe jest naostrzenie żyletki przez przeciągnięcie jej po wewnętrznej stronie szklanki? Jedzenie, a w zasadzie jego niedostatek, stanowił poważny problem. Niemcy wydzielali jeńcom racje żywnościowe należne osobom, które nie pracowały (oficerowie jeńcy wojenni wg Konwencji Genewskiej należeli do kategorii osób, których Niemcy nie mogli wykorzystywać do pracy).  Jack opowiadał później historie o wyżywieniu w obozie – „cienka codzienna zupa wypełniała dokładnie siedemnaście wyliczonych łyżek”. Skromne niemieckie racje żywnościowe były uzupełniane przez żywność z cennych paczek Czerwonego Krzyża (Jack przez resztę swojego życia wiernie wspomagał datkami Amerykański Czerwony Krzyż).

Jack koncentrował swoje myśli na ucieczce. Amerykańscy jeńcy w sposób naturalny podejmowali próby ucieczek. Powołali komitet ucieczkowy, który koordynował działania mające na celu wydostanie się niektórych z nich z obozu. Jack był zaangażowany w kilka prób ucieczek i opublikowano już sporo informacji o tych próbach czy wsparciu tych prób. Jack stanowczo odmawiał podania wielu szczegółów dotyczących tego typu działań i wsparcia udzielanego uciekinierom z obozów jenieckich. Był wściekły na tych, którzy „puszczali farbę” mówiąc o technikach, pomysłach, doświadczeniach. Jak mi kiedyś powiedział odmawiając publikowania swoich doświadczeń uzasadniał: „Synu, w życiu jeńca nie ma nic lepszego do roboty poza szukaniem sposobności do ucieczki. Jeśli jest możliwy jakiś ze sposobów, to jeniec na pewno na niego wpadnie. Strażnicy, z drugiej strony, mają w ten sposób naturalną motywację w wykonywaniu swojej pracy. Dlaczegóżby pomagać przyszłym strażnikom dostarczając im książkę pełną różnych sposobów ucieczek jakich próbowali jeńcy w przeszłości? Szaleństwo!” 

Ppłk Van Vliet w Katyniu (z tyłu za kpt. Gilderem; oficer w okularach), maj 1943.

Okres niewoli Jack’a wiąże jego oraz kapitana Dona Stewarta z wydarzeniami w Lesie Katyńskim. Któregoś dnia Niemcy poprosili ppłk. Van Vlieta oraz kpt. Stewarta, by towarzyszyli im w Lesie Katyńskim podczas ekshumacji ciał tysięcy polskich oficerów zamordowanych przez Rosjan. Obaj Amerykanie nie chcieli mieć nic wspólnego z czymkolwiek, co według nich byłoby działaniem propagandowym. Odmówili warunkowego zwolnienia z obozu oraz wyjazdu, ale zostali do niego przymuszeni. Ta historia opowiedziana jest w innych miejscach, ale co należy nadmienić to to, że ich osobiste spostrzeżenia potwierdzały odpowiedzialność Sowietów za zbrodnię popełnioną na polskich oficerach.

 Pułkownik John H. Van Vliet Jr., Lata pięćdziesiąte 1950s oraz rok 1987

Armia Czerwona wzięła do niewoli tysiące Polskich oficerów najeżdżając wschodnią część Polski w czasie kiedy Hitlerowcy wkroczyli do jej zachodniej części. Oficerowie Ci reprezentowali elitę polskiego narodu, którą Sowieci postrzegali jako zagrożenie dla ich planów przyszłej dominacji. Stalin wymordował niemal 22 000 Polaków, którzy zostali pochowani m. in. w masowych grobach w Lesie Katyńskim. Kiedy Hitler najechał Związek Radziecki, jego siły okupujące tereny wokół Smoleńska odkryły masowe groby. Niemieccy urzędnicy chcieli, żeby oficerowie sił alianckich i inni świadkowie przybyli na miejsce odkrycia grobów, żeby obserwować co znaleźli Niemcy. Niemcy badali ekshumowane ciała w poszukiwania listów, pamiętników, gazet czy czegokolwiek, co wskazywałoby, że do mordu doszło, kiedy obszar ten był pod kontrolą Związku Radzieckiego. Ppłk Van Vliet i Kpt. Stewart obawiali się oszustwa, ale niezależnie potwierdzili ramy czasowe popełnienia zbrodni wyłącznie na podstawie spostrzeżeń dotyczących stanu umundurowania, w szczególności butów. Nauczyli się oceniać czas spędzony przez żołnierza w niewoli w oparciu o stan munduru i wszystkie znaki potwierdziły, że Polscy oficerowie spędzili w niewoli niedługi czas, co pasowało do innych dowodów.

Krzyż Oficerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej przyznany pośmiertnie ppłk Johnowi H. Van Vlietowi, Jr., Warszawa, Belweder, 8 kwietnia 2015.


Ppłk Van Vliet i Kpt Stewart nie składali żadnych oświadczeń i odmówili jakiejkolwiek współpracy z Niemcami. Mimo wszystko doświadczenie było szokujące i wiedzieli, że informację o tym należy przekazać rządowi Stanów Zjednoczonych. Jack próbował ucieczki z niewoli trzykrotnie. Jak by powiedział: „to coś mówi o skuteczności dwóch pierwszych”. W wyniku ostatniej z ucieczek przemierzył terytorium Rzeszy i  szybko dotarł do Waszyngtonu gdzie złożył szczegółowy raport dotyczący Zbrodni Katyńskiej Generałowi Bisselowi, zastępcy szefa wywiadu Wydziału Wojny G-2 (wywiad) Sztabu Generalnego. W Waszyngtonie rozkazano mu nic nie mówić o Katyniu. Pozostał posłuszny rozkazowi aż do czasu zeznań przed Kongresem.

Ppłk Van Vliet został odznaczony Brązową Gwiazdą z literą „V” (ang. valor – waleczność, męstwo) w uznaniu jego działań w czasie gdy był jeńcem. Później walczył w Wojnie koreańskiej. Na emeryturę przeszedł w stopniu pułkownika. Zmarł w lutym 2000 r. pozostawiając trzy córki i syna.

John H. Van Vliet III, uroczystość odsłonięcia tablicy upamiętniającej ppłk Johna H. Van Vlieta Jr. i kpt. Donalda B. Stewarta, 11 kwietnia 2015.

W marcu 2015 roku Prezydent RP Bronisław Komorowski za odznaczył Johna H. Van Vlieta Jr. oraz Donalda B. Stewarta za ich działania związane z Katyniem pośmiertnie przyznając im Krzyż Oficerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. W kwietniu 2015 w Szubinie, obok pomnika poświęconego więźniom obozów w Szubinie, odsłonięto tablicę upamiętniającą ppłk Johna H. Van Vlieta Jr. i kpt. Donalda B. Stewarta.

© 2017 John H. Van Vliet III
Copyright © for the Polish translation by Mariusz Winiecki